Nie było biznesplanu, analiz ani strategii. Nie siadaliśmy do stołu, żeby robić burzę mózgów czy symulować rynek. Wszystko potoczyło się naturalnie. Kolbud nie powstał z gotowego pomysłu – powstał z życia. – mówi Piotr Grykałowski, Prezes Zarządu firmy Kolbud Sp. z o.o.
Od frustracji do odwagi
Zanim powstał Kolbud, Piotr Grykałowski pracował w państwowym przedsiębiorstwie – najpierw jako projektant, później kierownik budowy. Coraz częściej jednak frustrował go brak wpływu na rzeczywistość. „Miałem dość bycia trybem w systemie, który coraz bardziej skrzypiał” – wspomina. Trudna sytuacja osobista – kredyty, niskie zarobki i codzienna walka o utrzymanie – sprawiła, że pojawiła się pierwsza prawdziwa motywacja do zmiany. Transformacja ustrojowa w 1989 roku otworzyła oczy i dała impuls do działania. „Jeśli inni mogą, to dlaczego nie ja?” – pytał sam siebie.
Pierwsze kroki i lekcje z popcornem
W czerwcu 1990 roku, wspólnie ze wspólnikami, założył Kolbud. Początki były skromne – betoniarka, taczka, łopata i kilku pracowników na zlecenie. Firma zajmowała się wszystkim, co mogło przynieść dochód – od wylewek betonowych po modernizacje lokali. Nie brakowało też nietrafionych pomysłów. „Mieliśmy oryginalny wózek, stanęliśmy pod dworcem PKP w Bydgoszczy i czekaliśmy na tłumy. Nie sprzedaliśmy ani jednej porcji. Ani jednej!” – wspomina Grykałowski historię z popcornem, która stała się dla niego pierwszą lekcją różnicy między rynkiem amerykańskim a polskim.

Przełom w segmencie przemysłowym
Prawdziwy rozwój przyniosło wejście w segment przemysłowy. Już w 1991 roku Kolbud został dealerem niemieckiej firmy Hörmann. Początkowo sprzedawano bramy garażowe, ale to bramy przemysłowe i urządzenia przeładunkowe okazały się przełomem. „Polska była wtedy pełna starych, topornych wrót z poprzedniej epoki – wyglądały, jakby tylko czekały, aż ktoś je wymieni” – mówi Prezes. Od połowy lat 90. Kolbud współpracował z wieloma renomowanymi europejskimi producentami, stając się rozpoznawalnym graczem na rynku techniki bramowej. Firma przetrwała także trudny kryzys początku lat 2000, a świeże spojrzenie nowych pracowników pozwoliło wyjść z niego wzmocnioną.

Stabilny rozwój i spojrzenie w przyszłość
Przełomową decyzją było utworzenie w 2004 roku działu serwisu – filaru bezpieczeństwa i stabilności firmy. Dzięki temu Kolbud mógł rozwijać się konsekwentnie, budując trwałe relacje z klientami. „Nie zmieniam zdania od lat – uczciwość kupiecka jest fundamentem całej naszej działalności” – podkreśla Grykałowski. Dziś, po 35 latach, największą dumą Prezesa jest nieprzerwany rozwój firmy i oddany zespół. Przyszłość widzi w elastyczności i innowacjach, szczególnie w obszarze sztucznej inteligencji i automatyzacji serwisu. „A jednak jesteśmy. I to chyba największy sukces” – podsumowuje założyciel Kolbudu.